Katedra Filologii Wegierskiej Uniewersytetu Jagiellonskiego w Krakowie
logo1
HISTORYCZNE KORZENIE TAK ZWANEGO HUNGAROPESYMIZMU

 


    Wiadomo, że wielowiekowa przyjaźń polsko-węgierska od średniowiecza stanowi ważny element narodowej mitologii Polaków i Węgrów. Dla obu nacji jest to sprawa oczywista, przedstawiciele innych narodów patrzą na tę przyjaźń ze zdziwieniem, czasem nawet z zazdrością. Obecne pokolenia z trudem werbalizują już istotę tego zjawiska, a z jeszcze większą trudnością przychodzi im rozwijanie przyjaźni w czasach tak zwanej wolności, pluralizmu i globalizacji. Faktem jest, że oba narody wiąże podobny los historyczny na przestrzeni wielu stuleci, wspólna walka o wolność, a przede wszystkim podobna mentalność, która jednak różni nas na tyle, abyśmy byli dla siebie interesującymi. Żaden inny naród, tylko nasz ma oficjalny Dzień Przyjaźni, który na najwyższym szczeblu państwowym obchodzony jest od trzech lat. Wzajemnie pozytywne relacje między obydwoma narodami nie są obciążone balastem problemów narodowościowych i terytorialnych, zbrojne konflikty między nami zdarzały się naprawdę rzadko, a ich rozmiaru i zasięgu nie można porównywać z tymi konfliktami, jakie mieli Polacy z Niemcami, Rosjanami czy z Ukraińcami. Nasze narody z reguły spostrzegane są jako emocjonalne, gościnne, a w kontaktach interpersonalnych bezpośrednie, co zawsze stwarzało doskonałe warunki do porozumiewania się nawet bez wspólnego języka pośredniczącego. W obydwu naszych krajach od dawna istnieje liczne grono obywateli mocno zaangażowanych w pielęgnowanie przyjaznych kontaktów polsko-węgierskich.
    Dlaczego o tej przyjaźni warto wspomnieć? Bo w codziennych kontaktach i w ramach współpracy gospodarczo-kulturalnej wyobrażenia i stereotypy o drugim narodzie podlegają weryfikacji. Wiele z nich zdaje egzamin, niektóre zaś elementy narodowej mitologii podlegają przewartościowaniu. W tym artykule powiemy o pewnej cesze Węgrów, którą można by określić mianem hungaropesymizmu. Ta cecha ma różne przejawy w codziennym bytowaniu Węgrów i w najróżniejszy sposób ujawnia się w ich kontaktach z cudzoziemcami. Mimo że termin hungaropesymizm, ostatnimi czasy często używany przez historyków i socjologów, powstał niedawno, wcale nie stanowi nowej cechy Madziarów. Podczas pracy z polskimi studentami filologii węgierskiej staram się uświadomić im istnienie hungaropesymizmu, by skuteczniej przygotować ich do bezpośredniego kontaktu z kulturą węgierską.
    Znaczenie pojęcia hungaropesymizm można by zdefi niować następująco: jest to negatywistyczny stosunek do świata, w tym przede wszystkim do własnego kraju, brak wiary w lepsze, lęk przed nowościami, ograniczona zdolność do dostosowywania się do zmieniających warunków społecznych i gospodarczych. Jest to także niedostatecznie rozwinięta umiejętność czerpania radości z życia, niezauważanie małych radości codziennego bytowania przy jednoczesnym wyolbrzymianiu codziennych kłopotów, niezdolność rozwiązywania konfl iktów i trudności, co idzie w parze z osobistymi dramatami; najlepszym ich przykładem może być nadal bardzo wysoka liczba rozwodów i samobójstw. Tak rozumiany hungaropesymizm wyróżnia Węgrów zwłaszcza w porównaniu z tak zwanymi cechami narodowymi Polaków. Na ogół wykazują się oni większą zdolnością adaptacyjną, lepszą pomysłowością, wiekszą otwartością na zmiany i kompromisy przy jednoczesnym zauważaniu i docenianiu codziennych małych radości, na przykład płynących z pójścia do restauracji czy na lody.
    Tę odmienność cech widać także w młodym pokoleniu. Studentów węgierskich charakteryzuje ogólna obojętność, brak głębszego zainteresowania otaczającym światem, skrajny indyferentyzm. Młodych bardzo trudno zmobilizować do zaangażowania nawet w przyjemne i pożyteczne przedsięwzięcia. W konsekwencji o wiele mniejszy odsetek osób na Węgrzech niż w Polsce deklaruje, że jest człowiekiem zadowolonym, szczęśliwym.
    Statystyczni obywatele węgierscy zazwyczaj nie zdają sobie sprawy z istnienia hungaropesymizmu. W swoim mniemaniu odbierają świat normalnie, więc taki, jaki on ponoć jest - czyli nieprzyjazny i niedający szans na szczęśliwe i dostatnie życie. Ogólny pesymizm narodu świadomie wykorzystywany jest natomiast przez polityków poprzez akcentowanie trudności gospodarczych i braku perspektyw przy jednoczesnym przemilczaniu spraw, które bez wątpienia mogłyby stanowić powód do dumy lub radości. Węgrzy często dużo bardziej negatywnie oceniają swoją sytuację oraz sytuację swego kraju, niż jest ona w rzeczywistości, zwłaszcza w porównaniu z sytuacją innych narodów i państw.
    Można by przytoczyć wiele interesujących przykładów ze współczesnego życia, ale w tym miejscu warto odwołać się tylko do literatury polskiej i węgierskiej, gdyż utwory literackie potrafi ą świetnie unaocznić mentalność narodu. Po utracie niepodległości w 1795 roku polscy poeci nie wątpili w przetrwanie narodu. Optymistyczne, choć przecież napisane już po trzecim rozbiorze, słowa Józefa Wybickiego Jeszcze Polska nie zginęła... oraz mesjanistyczne dzieła wieszczów i krzepiące powieści pisarzy pozytywistycznych zawsze towarzyszyły Polakom we wszystkich ich zmaganiach w ostatnich dwustu latach, kiedy walczyli na ogół za sprawy ofi cjalnie uznawane - nawet po zmianach ustrojowych - za "słuszne". Natomiast romantycy węgierscy, twórcy hymnu i quasi- -hymnu, czyli Wezwania (Ferenc Kölcsey, Mihály Vörösmarty), przedstawiali wizję śmierci narodu i przewidywali zniknięcie Węgrów z etnografi cznej mapy Europy. Po półrocznym kursie węgierskiej literatury romantycznej jedna z moich studentek nie bez powodu zadała pytanie retoryczne: Czy w tej literaturze naprawdę nie ma nic wesołego?
    Twórcy węgierscy związani z ideą mesjanizmu na ogół skupiają swoją uwagę na grzechach narodowych i na zasłużonym cierpieniu. Z polskiego punktu widzenia jest to mesjanizm jakby "odwrócony", negatywny, bo nie potępia wrogów i zaborców. Akcentując wady narodowe, mesjanizm węgierski schodzi do sfery "wstydliwej", przemilczanej... Takie "samobiczowanie" wyraźnie pojawiło się już w okresie baroku, kiedy poeta-rycerz Miklós Zrínyi (Miklós Zriński, 1620-1664) w epopei Opresja Szigetu dał wyraz przeświadczeniu, że Węgrzy dostali od Boga krainę mlekiem i miodem płynącą, czyli Pannonię, czego, niestety, nie potrafi li docenić, dlatego zostali ukarani najazdem Turków. Przysłowiowy pesymizm Węgrów ma więc głębokie korzenie historyczne: Węgrzy niewątpliwie więcej ucierpieli od Tatarów i Turków niż Polacy. Idea i teoria "grzesznego narodu" w dobie oświecenia jakby przestała być aktualna, ale ze zwielokrotnioną siłą odrodziła się właśnie w okresie romantyzmu. Popularyzowana była potem także przez modernizm, by osiągnąć swoje apogeum po traktacie pokojowym w Trianon, a pozostawała aktualna także po drugiej wojnie światowej - wtedy już z powodów ideologicznych.
    Niestety, cała historia XIX i XX stulecia sprzyjała pesymizmowi, którego Węgrzy nie mogą się pozbyć, ponieważ zbyt długo wspominają przeszłość. Kiedy polscy pisarze po 1863 roku odwrócili się od idei zbrojnego powstania i poświęcili się programowi pracy organicznej, na Węgrzech nadal trwał romantyzm. Wszystkie piękne powieści Maurycego Jókaiego z tej epoki, obrazujące okres reform i powstanie narodowe, ujrzały światło dzienne po sromotnej klęsce węgierskiej Wiosny Ludów, mogły zatem jedynie podtrzymywać zbiorową pamięć o walce. Później zaś, gdy w XX wieku Polska zmartwychwstała, i to dwa razy: w 1918 i 1945 roku, a przykładu podwójnego zmartwychwstania nie zna nawet Biblia, doświadczenia historyczne narodu węgierskiego w analogicznym okresie są jednoznacznie negatywne. Po traktacie w Trianon państwo węgierskie straciło dwie trzecie terytorium, w dodatku tę tak zwaną "lepszą" część: Siedmiogród, Górne Węgry oraz Krainę Południową. Ów niekorzystny dla Węgrów traktat i terytorialne okrojenie kraju odbierane są oczywiście jako zasłużona kara za "komunę", czyli Węgierską Republikę Rad, która istniała tylko 133 dni w 1919 roku. Z kolei udział Węgier w drugiej wojnie światowej po stronie Niemiec faszystowskich (oczywiście z nadzieją na odzyskanie utraconych terenów) przyczynił się w latach realnego socjalizmu do utwierdzenia Węgrów w przekonaniu, że są obciążeni grzechem narodowym. Wiadomo, Polska poniosła w trakcie wojny największe straty, ale mimo wszystko polski żołnierz miał świadomość, że walczy za swoją ojczyznę i za słuszną sprawę - niezależnie od tego, czy walczył podczas kampanii wrześniowej lub później, w konkurencyjnych szeregach AK, AL, BCh itp. Żołnierz węgierski "bronił" zaś swej ojczyzny nad Donem, w czterdziestostopniowym mrozie, jako mięso armatnie armii niemieckiej, by potem, jeśli jakimś cudem w ogóle mógł wrócić, ewentualnie po wieloletnim zlagrowaniu, być prześladowanym, bo walczył przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Powtórzył się jego los z pierwszej wojny światowej, kiedy walczył daleko od ojczyzny, teoretycznie dla jej dobra. A na domiar nieszczęścia w dziesięć lat po traumie drugiej wojny światowej Węgrzy przeżyli jeszcze jedną klęskę - upadek ostatniego zrywu narodowego: powstania 1956 roku.
    Do upadku zaś komunizmu w Europie ostatecznie przyczynili się Polacy, a nie Węgrzy. Niektóre ich obecne kompleksy biorą się właśnie stąd, że, podobnie jak wielu innych Europejczyków, nie zdają sobie sprawy z historycznej roli polskiej "Solidarności" w burzeniu muru berlińskiego. Sprawa Trianon, a ściślej mówiąc, wynikające z jej konsekwencji obecne konfl ikty Węgier z krajami sąsiednimi - nadal stanowi newralgiczny rozdział w historii, a nieudolność polityków w rozwiązywaniu tych problemów nadal pogłębia pesymizm Węgrów. Sprzyja też szerzeniu się skrajnie nacjonalistycznych poglądów.
    Hungaropesymizm wywodzi się z tragicznych doświadczeń narodu węgierskiego, zakorzenionych głęboko w historii. Zanim Węgrzy pozbędą się charakterystycznego tylko dla nich pesymizmu, musi dokonać się gruntowna rewizja stosunku do własnych dziejów.

László Kálmán Nagy
kierownik Katedry Filologii Węgierskiej UJ,
kierownik Katedry Filologii Polskiej na Uniwersytecie w Debreczynie

      

Cały artykuł dostępny również na stronie "Alma Mater"

 

Powrót do "20. rocznica istnienia Katedry Filologii Węgierskiej UJ"


 

Źródło: Alma Mater (Miesięcznik Uniwersytetu Jagiellońskiego, październik 2009 nr 117, s. 12-14)

   

Data ostatniej modyfikacji: 04.11.2009.:

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i powielanie w całości lub w częściach, bez zgody autora zabronione.
All rights reserved. Reproduction in whole or in part without permission is prohibited.

copyright Renata Cynarska 2008