Katedra Filologii Wegierskiej Uniewersytetu Jagiellonskiego w Krakowie
logo1
GWARA STUDENCKA I UCZNIOWSKA KRZYWYM ZWIERCIADŁEM RZECZYWISTOŚCI



    słowo bywa zimne, gorące,
miłe, serdeczne albo krzywdzące,
cienkie lub grube, ciepłe lub chłodne,
ciche lub głośne, modne, niemodne...
Może być szczere, piękne lub ładne,
surowe, twarde, ostre, szkaradne,
krewkie, spokojne, wesołe, smutne,
śmiałe, zuchwałe, straszne, okrutne...
Bywają także słowa życzliwe,
dobre i proste, złe i złośliwe,
mocne, złowrogie, straszne, nikczemne,
czcze, lekkomyślne, puste, daremne,
gładkie lub szorstkie, niezręczne, zręczne,
złote i mądre, słodkie i dźwięczne...


Roman Pisarski


    Polską gwarą studencką i uczniowską zainteresowałam się podczas mej pracy w Pracowni Hungarystyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, gdzie na co dzień stykałam się ze slangiem studentów polskich mówiących po węgiersku. Inspirowały mnie do tego również moje dzieci, które wówczas uczęszczały do polskiej szkoły. Dzięki nim mogłam lepiej poznać sposób mówienia młodzieży polskiej w wieku szkolnym. Przez sześć lat obserwowałam, jakimi cechami odznacza się słownictwo młodych ludzi, jaki jest ich zasób leksykalny, wykorzystywany w różnorodnych sytuacjach komunikacyjnych. Po trzyletnim pobycie na Węgrzech wróciłam do pracy w Polsce, i w dalszym ciągu mogę przysłuchiwać się sposobowi mówienia studentów - tym razem krakowskich, gdyż pracuję w Katedrze Filologii Węgierskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W zakres moich obserwacji wchodzi przede wszystkim słownictwo występujące jako tworzywo codziennych rozmów na tematy uwarunkowane konkretną sytuacją, potrzebami i innymi czynnikami. Mówi się, że wzorce i nawyki językowe wynosi się z domu, że dom kształtuje langue maternelle, to jest język najbliższy, który zostawia swoje niezatarte ślady na zawsze i który ujawnia się pomimo zmian zachodzących w języku, szczególnie w chwilach silnych przeżyć. To prawda, ale zauważa się również szybkie i łatwe "zapominanie" języka rodzinnego, jeśli w mniemaniu jego użytkownika jest to język zły lub gorszy.
    Jakim celom ma służyć tak barwna, porównywana niekiedy z wybuchem inwencji poetyckiej, twórczość językowa? Jest ona bez wątpienia wynikiem aktywnej postawy wobec rzeczywistości, nakazującej interpretować jej zjawiska inaczej, niż robi to polszczyzna ogólna, ujmującej je groteskowo, a czasami wręcz karykaturalnie. Ważnymi czynnikami powodującymi odnawianie się i wzbogacanie słownictwa są też: dążenie do oryginalności, chęć zaskoczenia odbiorcy względnie odbiorców (słuchaczy) niezwykłością skojarzeń, świeżością formy, a także osiągnięcie efektu humorystycznego. Studenci często traktują język jak swoistą zabawkę. Igraszki słowne mają zresztą długą tradycję. Uprawiały je wszystkie pokolenia, a i obecnie nie stanowią one wyłącznego przywileju młodzieży. Humor przejawia się w tworzeniu słów i struktur bardziej rozbudowanych w kontekstowym operowaniu środkami leksykalnymi, w swoistym posługiwaniu się cytatem z literatury, w odświeżaniu związków frazeologicznych. Na przykład połączenie wyrazów zaszczyt oraz spotkać zostało rozluźnione, a rzeczownik połączono z czasownikami trafić, a także kopnąć: Trafił go wczoraj zaszczyt. Ale kopnął cię zaszczyt! Winszuję!
    W grę wchodzi tu dążenie do maksymalnej ekspresywności i zabawy słownej. Dobitnie sformułował tę myśl Otto Jespersen , stwierdzając, że slang jest twórczą igraszką, z której rodzi się coś nowego tam, gdzie faktycznie nie było potrzeby tworzenia niczego nowego. W slangu nowe wyrazy pomyślane są w stosunku do starych jako przyjemne urozmaicenie. Według Zbigniewa Mentzla młodzież potrafi w swojej mowie wyciągnąć praktyczne wnioski z poczucia nieprzystawalności ofi cjalnej polszczyzny do wielu nowych sytuacji społeczno-obyczajowych, próbuje ten język zmieniać, przekształcać, twórczo parodiować. Jest to z pewnością objaw zdrowej kontestacji. Według diagnozy Andrzeja Kijowskiego nie tylko młodzież, ale i kontestujące na swój sposób środowiska dorosłych nie potrafi ą już mówić na serio o sprawach wielkich czy wzniosłych. Jest to jakby zemsta parodiowanego wzorca na tych, którzy go parodiują. Zawłaszczone przez drętwą mowę słowa już nie nadają się do użytku. Gdzie szukać innych? Skutecznych środków terapeutycznych na skostnienie języka i jego w pewnych dziedzinach niewydolność nie dostarczy wielka, klasyczna literatura narodowa, nie tylko dlatego, że tradycja nie zastąpi współczesności, ale ze względu na zbyt jednak wąski krąg czytelników takiej literatury. Ekspresywne słownictwo odznacza się dużą ekspansją, przenika do języka generacji starszych, zwłaszcza tych ich przedstawicieli, którzy mają ciągły kontakt z młodzieżą, jak na przykład nauczyciele czy rodzice. Jednocześnie, upowszechniając się na przykład w mowie potocznej szerszych grup społecznych, traci ono stopniowo żywotność w środowisku swych twórców i pierwotnych użytkowników. Jako przykład może służyć kariera wyrażenia Ale jaja!, bardzo częstego w polszczyźnie ogólnej dnia codziennego. Natomiast w spontanicznych wypowiedziach młodych krakowian występuje ono rzadko.
    Młodzież, generalnie, odznacza się dużym poczuciem humoru, a ponadto znajduje się ona psychicznie wciąż jeszcze blisko tego okresu życia człowieka, w którym zabawa to główna forma aktywności jednostki, służąca poznawaniu świata i ustosunkowywaniu się do niego, socjalizacji i odkrywaniu, a następnie uzewnętrznianiu własnej indywidualności na tle grupy, realizacji potrzeby kreatywności itp. Zresztą także i dorośli nie stronią od zachowań, a wśród nich zachowań językowych, w których humor i komizm odgrywają ważną rolę. Siejąca lęk i przerażenie choroba AIDS w środowisku krakowskich uczniów została przemianowana na adidas. Humor, który wyzwala się przy okazji tego zabiegu, należy oczywiście do gatunku humoru tzw. czarnego czy wręcz wisielczego. Mamy do czynienia z zastępowaniem wyrazu w danym kontekście tradycyjnego słowem do niego formalnie (brzmieniowo) podobnym, ale funkcjonującym w języku ogólnym w innym, właściwym sobie znaczeniu, różniącym się istotnie od semantyki, którą mu w wyniku substytucji niejako przydano. Dzieje się tak na przykład, gdy mówiący określa potrawy oraz produkty spożywcze mianem jadowitych czy też zjadliwych zamiast jadalnych. Autorzy sami bawią się znakomicie, rozśmieszając też słuchaczy, gdy niby przez pomyłkę, na skutek przejęzyczenia wprowadzają zamiast oczekiwanego wyrazu jego substytut podobny brzmieniowo, niekiedy nawet genetycznie pokrewny, ale wyspecjalizowany w odmiennym znaczeniu. Taka relacja zachodzi na przykład pomiędzy podejrzany a podejrzliwy. Wyraz nemeczek, określający ucznia niemającego zielonego pojęcia o temacie, problemie, wykazuje oczywiste pokrewieństwo w rozpowszechnionym, ulubionym terminem nemo, który sygnalizuje nieskalanie wiedzą (młodzież tworzy też derywat nemizm). Jednocześnie przywodzi także na myśl nazwisko Molnárowskiego bohatera z książki Chłopcy z Placu Broni. Istnienie dwóch płaszczyzn odniesienia, swoista polifoniczność skojarzeń intensyfi kuje efekt humorystyczny. Uprawiając rozmaite zabawy słowami, polegające na różnorodnym ich przekręcaniu, przekształcaniu, rozszerzaniu, skracaniu, w czym przejawia się indywidualna inwencja mówiących, uczniowie nie oszczędzają też własnych oraz cudzych nazwisk. Kontynuują starą szkolną tradycję - znaną zresztą innym zbiorowościom, których członków wiąże koleżeństwo, przyjaźń, zażyłość - polegającą na upraszczaniu i przeinaczeniu imion własnych. Powstałe w ten sposób twory funkcjonują jako nazwisko częściowe lub przezwisko. Rybczyński staje się Rybą, Burakowski - Burakiem. Efekt humorystyczny może się niekiedy wiązać z zastępowaniem wyrazów nieprzyzwoitych lub wręcz wulgarnych eufemizmami. Są one często używane dla żartu i hecy. Humor i komizm to także rezultat rozluźnienia tradycyjnych, łączliwych i stałych związków wyrazowych przez zastępowanie poszczególnych składników nowymi komponentami. Na przykład zwrot złapać dwóję zmienia swą postać na wyjąć baniaka. Atrakcyjność gwary uczniowskiej i studenckiej polega nie tylko na żartobliwym odcieniu wielu wyrazów, związków frazeologicznych. Źródłem komizmu pojedynczych wyrazów często jest ich wieloznaczność, nadanie znaczenia nieoczekiwanego, sprzecznego ze znaczeniem utartym, na przykład owczarek - nauczyciel pełniący dyżur na korytarzu szkolnym, fotografować - odpisywać zadanie domowe. Możemy zauważyć założenia specjalne w tym celu tworzone, aby wyśmiać pewne cechy ludzkie albo w sposób żartobliwy ująć pewne czynności wykonywane przez ludzi, na przykład dzieciobijcy - rodzice, męczydusza - nauczyciel, wyrwiząb - dentysta. Neologizmy te są nie tylko przykładem ogromnego poczucia humoru młodzieży, lecz także działania zmierzającego do odbanalnienia słownictwa będącego w powszechnym obiegu.
    W inny sposób bywają dowcipne wyrażenia formalnie porównawcze, w których między tym, co porównywane, i płaszczyzną odniesienia brak właściwie nie tylko podobieństwa, lecz także jakiegokolwiek związku: na przykład zdrów jak 125, głupi jak margaryna mleczna, długi jak Ali Baba. Dla żartu sięgają uczniowie także po wyrazy obcojęzyczne. Te roczniki, które jeszcze uczyły się języka rosyjskiego jako obowiązkowego, używają zwrotów rosyjskich. Na przykład Ty poniał? Poniatno? - rozumiesz, apiać - znów, ciut-ciut - trochę, odrobinę. Wyraźnie humorem jest nacechowany zwrot pochodzący z całą pewnością z języka węgierskiego i używany w Krakowie - nem tu du. Także elementy topografi czne Krakowa służą dla rozweselania siebie oraz swych partnerów: gęba jak Brama Floriańska, kotlet tak cienki, że Wawel przez niego widać.
    W węgierskiej gwarze studenckiej i uczniowskiej możemy zauważyć bardzo podobne zjawiska. Najczęściej spotykane w języku młodych użytkowników metody słowotwórcze to - między innymi - derywacja afi ksalna, nieregularne kompozycje, tworzenie skrótowców, kontaminacja, uszczuplenie wyrazów, derywacja ujemna, różne rodzaje "ucięć", igraszki słowne, etymologia ludowa, naśladowanie języka obcego, onomatopeja, neologizmy słowotwórcze itp. Zabiegi, w wyniku których powstają zarówno właściwe wyrazy, jak i te budzące zastrzeżenia co do poprawności, są bardzo różnorodne i często ze sobą pomieszane. Śledzenie tak barwnej twórczości językowej jest zajęciem pasjonującym, prowadzącym do wielu istotnych wniosków.

Emília Fórizs Nagyné
wykładowca w Katedrze Filologii Węgierskiej UJ


Cały artykuł dostępny również na stronie "Alma Mater"

 

Powrót do "20. rocznica istnienia Katedry Filologii Węgierskiej UJ"

 

Źródło: Alma Mater (Miesięcznik Uniwersytetu Jagiellońskiego, październik 2009 nr 117, s. 12-14)

   

Data ostatniej modyfikacji: 04.11.2009.:

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i powielanie w całości lub w częściach, bez zgody autora zabronione.
All rights reserved. Reproduction in whole or in part without permission is prohibited.

copyright Renata Cynarska 2008